⏱ Czas czytania: ok. 5 min
W skrócie: Najbardziej przeciążone są często osoby najbardziej odpowiedzialne – te, na których zawsze można polegać. Za braniem wszystkiego na siebie stoją zwykle cztery rzeczy: silne poczucie zobowiązania, potrzeba kontroli, unikanie konfliktu i trudność z odmową. To nie wada charakteru, tylko wzorzec, który można zobaczyć i zmienić.
Z serii „Zawsze ogarniam…” – dla osób, które ogarniają wszystko za wszystkich, a w tym wszystkim zapominają o sobie.

Najbardziej przeciążone osoby w pracy to zwykle te najbardziej odpowiedzialne
Nie te, które unikają odpowiedzialności.
Nie te, które zostawiają zadania innym.
Te, na których zawsze można polegać.
W modelu odporności psychicznej mówimy o wysokim Commitment –
czyli o dużym zaangażowaniu i poczuciu odpowiedzialności.
To brzmi jak zaleta.
I nią jest.
Do momentu, gdy:
- zgadzasz się szybciej, niż sprawdzisz kalendarz
- bierzesz zadanie, bo „ktoś musi”
- mówisz „zrobię”, choć w środku czujesz napięcie
Duże zaangażowanie to siła.
Nadmierne – zaczyna kosztować.
Jeśli zawsze jesteś tą osobą, która ogarnia
Prawdopodobnie jesteś też tą, która dźwiga za dużo.
Nie narzekasz.
Nie dramatyzujesz.
Nie mówisz, że jest ciężko.
Po prostu robisz.
Bo:
„Jak ja tego nie dopilnuję, to się rozjedzie”.
„Nie chcę robić problemu”.
„To tylko jedna rzecz więcej”.
I tak jedna rzecz zamienia się w kolejną.
A kolejne – w przeciążenie, którego nikt nie widzi.
Z zewnątrz jesteś „tą/tym odpowiedzialną/ym”.
W środku coraz częściej jesteś zmęczona/y.
Odpowiedzialność nie musi oznaczać brania wszystkiego na siebie.
Z ciekawości — czy zdarza Ci się brać na siebie więcej, niż realnie należy do Twojej roli?
Kim jesteś w pracy, gdy nie ogarniasz wszystkiego za wszystkich?
Nie tylko swoje zadania.
Nie tylko swój zakres.
Wszystko.
Za wszystkich.
Za terminy.
Za komunikację.
Za to, żeby „się nie posypało”.
Za czyjeś niedopatrzenie.
Za czyjeś milczenie.
Jeśli przestaniesz ogarniać wszystko za wszystkich —
co się stanie?
Czy naprawdę chaos?
Czy raczej pojawi się napięcie, którego nie lubisz?
Bo może problemem nie jest brak kompetencji.
Może problemem jest to, że przejęłaś/przejąłeś więcej, niż należy do Ciebie.
W tym tygodniu sprawdź jedną rzecz:
co się stanie, jeśli nie ogarniesz czegoś za kogoś.
„Jak ja tego nie dopilnuję, to się rozjedzie”
To zdanie często stoi za wysokim poczuciem kontroli.
Nie chodzi o perfekcjonizm.
Chodzi o bezpieczeństwo.
Kontrola daje chwilową ulgę.
Sprawdzasz. Poprawiasz. Dopytujesz.
Masz poczucie, że sytuacja jest „ogarnięta”.
Ale jest też druga strona.
Im więcej kontrolujesz,
tym mniej uczysz innych odpowiedzialności.
Im częściej poprawiasz,
tym częściej to do Ciebie wraca.
Potrzeba kontroli daje poczucie wpływu.
Ale zabiera lekkość.
Z ciekawości — czy zdarza Ci się sprawdzać coś drugi raz,
choć realnie nie należy to już do Ciebie?
„Zrobię to sama/sam. Będzie szybciej”
I faktycznie — będzie szybciej.
Tylko że:
- znów robisz więcej niż trzeba
- zaczynasz czuć zmęczenie
- w środku pojawia się pretensja: „dlaczego ja znowu?”
Kontrola daje chwilową ulgę.
Długoterminowo buduje przeciążenie.
Bo jeśli zawsze przejmujesz —
inni przestają się uczyć.
A Ty utwierdzasz się w przekonaniu,
że bez Ciebie się nie da.
Czy umiesz zostawić coś „wystarczająco dobrze”,
a nie „idealnie”?
Zaufanie to też forma odpowiedzialności
Brzmi jak paradoks.
Bo jeśli przez lata byłaś/byłeś tą osobą,
która dopina, sprawdza i pilnuje —
to kontrola dawała poczucie bezpieczeństwa.
Sprawdzisz – masz spokój.
Poprawisz – masz wpływ.
Zrobisz sama/sam – masz pewność.
Tylko że ten spokój jest chwilowy.
Bo za chwilę znowu coś trzeba dopilnować.
I znowu wraca napięcie.
Zaufanie nie oznacza:
- olewania pracy
- obniżania standardów
- rezygnacji z jakości
Zaufanie oznacza, że każdy odpowiada za swój zakres.
Że nie musisz poprawiać za innych,
żeby być osobą odpowiedzialną.
Czasem największą dojrzałością nie jest dopilnowanie wszystkiego.
Tylko decyzja, żeby nie przejmować tego, co nie należy do Ciebie.
Z ciekawości — co jest dla Ciebie trudniejsze:
zrobić coś za kogoś
czy znieść napięcie, gdy ktoś robi to po swojemu?
Problem nie polega na tym, że nie wiesz, jak odmówić
Problem polega na tym, że boisz się czyjejś reakcji.
Odmowa to jedno zdanie.
Ale reakcja po nim — to już coś innego.
Może ktoś się skrzywi.
Może powie: „Szkoda, liczyłem na Ciebie.”
Może zrobi się niezręcznie.
I właśnie tego trudno znieść.
To nie jest kwestia bycia „pewną/ym siebie”.
To kwestia tego, czy potrafisz wytrzymać czyjeś rozczarowanie.
Bo czasem łatwiej jest zrobić kolejną rzecz,
niż zostać z napięciem po słowie „nie”.
„Nie chcę robić problemu”
I dlatego:
- mówisz „ok”
- przesuwasz swoje granice
- bierzesz kolejne zadanie
- zgadzasz się na termin, który Ci nie pasuje
- milczysz, choć coś Cię uwiera
Bo łatwiej się zgodzić
niż znieść czyjeś rozczarowanie.
Łatwiej zrobić
niż usłyszeć ciszę po odmowie.
Tylko że napięcie nie znika.
Ono zostaje.
Tylko w Tobie.
Odpowiedzialność nie oznacza stałej gotowości
Czy potrafisz być dobra/y w swojej pracy
i jednocześnie nie być dostępna/y zawsze?
Być kompetentna/y
i nie brać wszystkiego.
Być odpowiedzialna/y
i powiedzieć: „Tym razem nie.”
Twoja wartość nie rośnie od tego,
ile razy się zgodzisz.
Czasem największą dojrzałością
jest spokojne „nie”.
Nie z buntu.
Nie z ego.
Z szacunku do siebie.
W tym tygodniu sprawdź jedną rzecz:
czy naprawdę musisz być dostępna/y zawsze?
4 rzeczy, które sprawiają, że bierzesz za dużo na siebie
- silne poczucie zobowiązania („jak się podjęłam/podjąłem, to dowiozę”)
- potrzeba kontroli („muszę dopilnować”)
- unikanie konfliktu („nie chcę robić problemu”)
- trudność z odmową („liczą na mnie”)
To nie wada charakteru.
To wzorzec.
I dobra wiadomość jest taka,
że wzorce można zobaczyć.
A to pierwszy krok do zmiany.
Jeśli czytasz ten tekst
i myślisz: „to o mnie” —
to już jest świadomość.
„To nie jest moje”
Czasem wystarczy jedno spokojne zdanie:
„To nie jest moje.”
Jeśli nie należy do mojego zakresu odpowiedzialności.
Nie z buntu.
Nie z obrażenia.
Z dojrzałości.
Bo odpowiedzialność nie oznacza zastępowania innych.
Nie oznacza stałej dostępności.
Nie oznacza bycia rozwiązaniem dla wszystkich.
Możesz być osobą kompetentną
i jednocześnie nie brać wszystkiego.
Czasem jedno spokojne zdanie
zmienia więcej niż kolejna nadgodzina.
Autorka: Justyna Bolek – mentorka wartościowej relacji i certyfikowana mentorka kryzysowa IPTK. Więcej o mnie
Jeśli czujesz, że to o Tobie – porozmawiajmy. Umów bezpłatną rozmowę · Cała seria „Zawsze ogarniam” · Alfabet Wartościowej Relacji

